Historia
Po zaistnieniu Armii w połowie 2019 roku szybko zdobyła ona popularność, stając się głównym konkurentem dla pozostałych organizacji ochroniarskich i podobnych, jak również rosnących na fali popularności prywatnych przedsiębiorstw podpadających pod kategorię PMC.
Na przełomie 2019 i 2020 roku, kilka miesięcy po jej oficjalnym ustanowieniu przedstawiciele trzech mniejszych, jednak znaczących organizacji spotkali się w postanowieniu stworzenia jednej spółki z nimi na czele, zdobywając wielkościowa przewagę nad Armią. Ich celem było zepchnięcie jej z rynku i zdobycie większości jego udziałów.
Po omówieniu szczegółów w styczniu 2020 roku oficjalnie została sformowana prywatna firma paramilitarna pod nazwą rynkową Alliance PMC, szybko jednak w szeregach zarówno jej, jak i Armii zaczęło funkcjonować określenie Sojuszu.
Przyjął on silnie zmilitaryzowany charakter, konkurując z Armią. W szeregach nowo powstałej organizacji zaczęto naprędce wprowadzać unifikację, sprzedając stary sprzęt oraz zakupując nowy, w skład którego wchodziło m.in. umundurowanie, ekwipunek osobisty oraz uzbrojenie. Problemy sprawiło ujednolicenie nie wyglądu i wyposażenia personelu, lecz procedur oraz szkolenia: każda z organizacji członkowskich miała ustalone inne standardy, ponadto w zarządzie nie we wszystkich aspektach panowała pełna zgoda.
Oprócz tego zaczęto poszukiwać sojuszników, wchłaniając kilka niewielkich ugrupowań, wcielając ich członków w swoje szeregi i w praktyce rozwiązując je na drodze pełnej asymilacji, rozdzielając personel na wszystkie swoje jednostki oficjalnie pod sztandarem zaangażowania, polepszenia komunikacji między oddziałami oraz najlepszego wykorzystania kwalifikacji, w rzeczywistości by uniemożliwić tworzeni się frakcji wśród jej szeregów.
Natychmiast opracowano strategię agresywnej polityki skierowanej przeciw Armii oraz zaczęto przyjmować wszelkie kontrakty, musząc poradzić sobie z napiętym budżetem, jednocześnie tnąc koszty wszędzie tam, gdzie było to możliwe. Problemy finansowe niemal doprowadziły do jej upadku na dwa miesiące po połączeniu, jednak udało się temu zapobiec. Głównie skupiano się na identycznych obszarach co Armia, starając się uzyskać większość kontraktów oraz zepchnąć ją z piedestału, nim uzyska monopol. Angażowano się jednak również w pomniejsze zlecenia, chwytając wszystkiego, co było dostępne, niekoniecznie pasując nawet do profilu jej działalności. Udało im się też uzyskać parę pomniejszych zleceń poza granicami kraju, jednakże nie przyniosły znaczących profitów i zostały ocenione jako nieopłacalne.
W odpowiedzi na podejrzewane zbrojenie się Armii Sojusz postąpił podobnie, w szybkim tempie opracowując i zlecając wykonanie nowego rodzaju uzbrojenia. Jednocześnie polityka skierowana przeciwko konkurencyjnej organizacji stawała się coraz bardziej agresywna, zaostrzając konflikt medialny. Wkrótce potem Sojusz posunął się do organizowania prowokacji, bezskutecznie starając uzyskać od przeciwnika reakcję, którą mógłby wykorzystać by obniżyć jej pozycję w social mediach wśród opinii publicznej oraz w ich otoczeniu rynkowym.
Prowokacje eskalowały do momentu przeprowadzenia w sierpniu 2020 roku operacji skutkującej wymianą ognia na granicy Obiektu 01 należącego do Armii między niewielkim zespołem a siłami defensywnymi bazy. Sojusz utracił wtedy kilku żołnierzy, którzy dostali się do niewoli. Jednocześnie incydent, który nie przeszedł do końca po myśli planistów stał się zarzewiem wojny. Sojusz próbował zgodnie z wcześniejszym planem wykorzystać wymianę ognia do potępienia Armii, sterując faktami, jednakże przeciw niemu zostały wyciągnięte dowody z monitoringu obejmujące dobrej jakości nagrania wraz z udźwiękowieniem, które jednoznacznie pokazywały, iż pierwsze strzały rozległy się od strony lasu, z kolei ostrzał warty był reakcją na nie.
Widząc, że konflikt zbrojny jest nieunikniony dowódcy Sojuszu zaczęli opracowywać plan ataku na główną bazę Armii.
Trzy dni po prowokacji przedstawiciele obu stron spotkali się nad ranem na jeszcze neutralnych warunkach. Nastąpiła wymiana jeńców oraz zwrócenie sprzętu i uzbrojenia, który ze sobą mieli w chwili pojmania. Następnie rozpoczęły się wcześniej zapowiedziane rozmowy, mające na celu ustalenie zasad prowadzenia konfliktu, aby uniknąć niepotrzebnych ofiar śmiertelnych oraz ciężkich okaleczeń wśród personelu. Pod koniec dnia przedstawiciele obu stron podpisali w imieniu swoich organizacji wspólnie ustalone przepisy oraz rozeszli się. Przez dwa kolejne dni miało trwać zawieszenie broni pozwalające na mobilizację sił, co Sojusz niezwłocznie rozpoczął, ściągając do głównej bazy operacyjnej cały personel.
Po oficjalnym zadeklarowaniu wojny szczegóły planu uderzenia na przeciwnika zostały dopracowane. Nad rankiem w dniu wykonania operacji rozkazy zostały wydane dowódcom wybudzonych i mobilizowanych do walki żołnierzy. Wkrótce potem siły w turach zostały przetransportowane na ciężarówkach w kierunku punktu zbornego, z którego wyruszyły na piechotę wcześniej wytyczonymi trasami w kierunku Obiektu 01, a specjalna grupa poruszając się terenówkami przygotowywała się, by po zajęciu przez główne siły pozycji wyjściowych wyruszyć i w momencie uderzenia gwałtownie zaatakować z innego kierunku, stwarzając pozory drugiego natarcia.
Drugiego dnia bitwa załamała się całkowicie dla Sojuszu po przeprowadzeniu przez Armię operacji ,,Skoczek'', zmuszając go do wycofania się i oddania pola. W ciągu następnych dni sytuacja uspokoiła się; obie strony regenerowały swoje możliwości bojowe, wkrótce jednak walki wybuchły na nowo, jednak bardziej rozproszone i nie tak agresywne jak w ciągu pierwszych dni.
Pod koniec września w jednym z centrów dystrybucyjnych, przez które przechodziło zaopatrzenie dla Sojuszu doszło do kradzieży partii karabinków oraz amunicji do nich. Oskarżenie padło na Armię, która temu zaprzeczyła, upubliczniając jednocześnie fragmenty śledztwa dotyczącego kradzieży ich uzbrojenia. Później w internecie pojawiły się aukcje sprzętu, jednakże Sojuszowi nie udało się namierzyć ani sprzedawców, ani klientów.
